Historia Sanktuarium
Parafia św. Macieja - Bielany

Obraz cudownego Pana Jezusa w Bielanach został namalowany przez nieznanego artystę ok. roku 1702 - 1703 na płótnie o wymiarach 180x120 cm, u góry zakończony półkoliście. Na ciemnobrązowym tle przedstawia Pana Jezusa do połowy ciała, zwróconego w lewą stronę. Głowę, pochyloną nieco w dół, wieńczy korona cierniowa, ale całą uwagę skupiają oczy Chrystusa. Ten wzrok, pełen miłości, któremu nie sposób się oprzeć jest skierowany na modlących się u jego stóp.

W 1999 roku przed Wielkim Jubileuszem roku 2000 nasze Sanktuarium otrzymało ponownie przywilej uzyskiwania odpustów jubileuszowych obecnie w Diecezji Bielsko- Żywieckiej.
12 marca 2000 roku ks. Bp Ordynariusz Tadeusz Rakoczy, potwierdził swoim dekretem charakter Sanktuarium jako diecezjalnego.

Historia cudownego wizerunku Chrystusa Cierpiącego i jego kultu jest związana z ówczesnym proboszczem ks. Tomaszem Śmiłkowskim (1706 - 1739). Pochodzenie obrazu owiane jest tajemnicą. Tradycja ustna głosi, że został wyłowiony z rzeki Soły i umieszczony w drewnianym kościółku zaczął dawać "znaki Męki Pańskiej". Jest to prawdopodobne, gdyż do połowy XIX wieku rozwinięte było flisactwo na Sole. Rzeką spławiano z gór drewno, transportowano tratwami sukno z Węgierskiej Górki. Kroniki parafialne nie podają jednak daty i okoliczności pojawienia się obrazu, który niemal od początku otaczany jest wielką czcią. Dowodem tego wyjątkowego nabożeństwa parafian do "Umęczonego Chrystusa" były wota i drogocenne kruszce. Umieszczony początkowo w kościele przeniesiony został do nowej kaplicy wybudowanej w 1752 r. Odtąd wizerunek Chrystusa Cierpiącego w Bielanach stał się celem coraz liczniejszych pielgrzymek, Które przybyły tu z bliskich i dalekich stron - z gór i ze Śląska. Przy ołtarzu gromadzono wota, jako widzialne znaki wdzięczności Panu Jezusowi za otrzymane łaski. Zanotowano liczne cudowne uzdrowienia, które potwierdził 19 maja 1937 roku ks. bp Adam Sapieha wpisując do kroniki parafialnej między innymi słowa: "...wielu ludzi wyprosiło sobie łaski i doświadczyło cudów u Jego stóp." Słowa tego wielkiego Polaka są tylko potwierdzeniem tego co dokonywało się w Bielanach za przyczyną Cudownego obrazu. Ks. Ignacy Waszkiewicz (1880-1906) przekazuje nam bogaty zapis kronikarski. Pisze on tak Jestem proboszczem w Bielanach, gdzie Cudowny Pan Jezus Bielański prawdziwą cześć odbiera od szerokiej na kilka mil okolicy. Tu schodzi sio land od Szlarka austriackiego, pruskiego i ludy galicyjskie od Zatora, Wadowic, Suchy, Makowa i Żywca, a nawet z Moraw. Zaglądają tu pobożni potnicy szukając ulgi w swoich cierpieniach u Cudownego Pana Jezusa.

Dwukrotnie poniosły Bielany bardzo bolesną stratę. W grudniu 1960 roku nieznani sprawcy skradli z obrazu srebrną koronę, trzcinę i część powroza, zaś w nocy z 21/22 stycznia 1987 r. skradziono 46 sznurów prawdziwych korali.

Cudowny wizerunek Chrystusa od dawna przyciągał i nadal przyciąga Boży Lud wierny z daleka i bliska, aby tu wielbił Boga przez Chrystusa i odmieniał swoje życie.