Wiadomości
Parafia św. Macieja - Bielany

Boże Ciało

Jakże trudno zrozumieć to święto… Kojarzy się nam z dniem ustawowo wolnym od pracy i z procesją, w której komunijne dzieci sypią kwiaty.
Kojarzy się z pocztami sztandarowymi i kobietami w strojach regionalnych... Kojarzy się nam z kochanymi babciami, które, jak wierni rycerze, kroczą w procesji za księdzem niosącym monstrancję. Kojarzy się z tradycją budowania czterech ołtarzy, do których potem podchodziło się na moment przerywając rozmowy ze spotkaną rodziną i sąsiadami, starymi znajomymi, obok których przyszło nam iść w tej procesji.

Jeżeli to święto znaczyło dla Ciebie więcej, niż to, co zostało tu już napisane, z całego serca gratuluję, bo widzisz i widziałeś w tym święcie więcej niż ja... Widzisz Jego... A to już ogromna łaska, której doświadczyć może każdy, jak ci powołani do pracy w winnicy, ale każdy w swoim czasie... A z łaska jest tak, że darmo dawana, jest darem, prezentem, listem z nieba, którego wcale nie musimy odbierać albo rozpakowywać i czytać... Możesz być szczodrze obdarowywany przez Boga, ale nie otwierasz paczki ze swoim imieniem i adresem, i uczestniczysz nie w procesji Bożego Ciała, ale w spacerze za księdzem...

Wydaje się, że główne powody są dwa. Dwa podstawowe pytanie, które działają tak, że widząc na kopercie nadawcę Bóg – Twój Ojciec, nie mamy zamiaru jej nawet otwierać:

Dlaczego nie chcemy otworzyć tego listu od Boga, dlaczego tak trudno nam dziś dostrzec Tego, za którym kroczymy w procesji Bożego Ciała?

1.  Jak Bóg może zmieścić się w białym opłatku?
Tak bardzo pragnęlibyśmy zrozumieć, ogarnąć swoim rozumem cud eucharystycznej przemiany. A zmysły nas mylą, widzimy tylko biały opłatek… Jak trudno uwierzyć nam i zrozumieć cud pierwszego wcielenia Chrystusa, kiedy to za sprawą Ducha Świętego Maryja staje się pierwszą monstrancją... Jaką więc wiarę trzeba mieć, wiarę, nadzieję i miłość, żeby w procesji Bożego Ciała iść ulicami, kroczyć po ulicach naszych wsi, miasteczek i miast i wierzyć, mieć nadzieję, a nade wszystko, nawet, gdy tych dwóch jakoś brak albo kuleją, to tak kochać, żeby naprawdę iść za Nim, a nie z sąsiadem, przy rodzinie, za księdzem. Iść z Nim i z miłości, nie z tradycji, z obowiązku, bo tak wypada...

2. Jak pojąć, że Święty Bóg wybiera grzeszne ciało?
Dlaczego Bóg na swoje mieszkanie wybrał dwa tysiące lat temu i nadal, gdy przyjmujemy Go podczas Eucharystii, wybiera ludzkie ciało? Ciało, które raczej nam współczesnym nie kojarzy się z żadną świętością, a raczej z upadkiem i grzechem. Ciało, które dał nam Bóg, a które deptane jest w filmach, książkach, rozmowach, naszym patrzeniu i myśleniu o sobie samych i drugim człowieku.

Spójrz może na krzyż, kochany bracie, kochana siostro. Zobacz, jak bardzo to Ciało zostało poniżone, torturowane, wyśmiane, obnażone, odarte z godności, z czułości… A jakie Ono święte i czyste, bo święty i czysty był Ten, którego ciało zawisło na krzyżu...
Ciało, to dar i do świętości naszego ciała wzywa nas właśnie On, ten, za którym kroczysz w procesji Bożego Ciała.
We wstępie do książki „Joanna. Kobieta mężna” opisującej życie świętej Joanny Beretty Molli autor napisał: „Dotykamy tu (w jej życiu, a dokładnie w małżeństwie, macierzyństwie i codzienności) tajemnicy wcielenia i życia Boga, Emmanuela, który zbliża się do człowieka, tajemnicy ciała, które jest początkiem i podstawą zbawienia. (...) Wraz ze swymi najbliższymi, mężem Piotrem, swoimi dziećmi Pierluigim, Marioliną, Laurą, Gianną Emanuelą, świadczy, że ciało, które przyjął Syn Człowieczy, jest podstawą zbawienia i przestrzenią Bożej obecności. Nikt nie powinien się nim gorszyć i gwałcić żądzą rozwiązłości, czy małoduszności.”
Trudno mi pojąć te dwie tajemnice. Tajemnicę eucharystycznej przemiany i tajemnicę świętości ciała, mojego ciała. Dlatego modlę się: Boże, który mieścisz się w tym małym białym opłatku, strzeż czystości świątyni mojego ciała, strzeż czystości świątyń naszych ciał. Amen.
Karina